poniedziałek, 5 kwietnia 2010

oda do mordercy

witaj kochanie,
sprzedałeś się
sprzedałeś mnie
sprzedałeś nas


jestem wolną, jestem piękną
uwierzyłam we własną jaźń
rozpoczęłam pokaz siły
i pokonałam cię
pokonałam wszystkie łzy jakie spowodowałeś
moje blizny są piękne


zatrzymaj ulice puste dla mnie rano-morderco
mój syn-eden
moja córka-luna


czujesz ten zapach?
powitaj własne przekleństwo, ono przybędzie na czarnym wierzchowcu, w moim ciele




wódka nie przynosi ukojenia, narkotyki nie otępiają, niewypowiedziane słowa nigdy nie nabiorą mocy
nie ma zbawienia
są tylko marzenia

jestem nowonarodzoną, ścigam się z wiatrem
moja dusza jest kryształowym blaskiem
a serce toczy nieśmiertelną walkę

chciałam ci podarować siebie, odrzuciłeś


nie gardzi się mną; moja zemsta jest zimna i słodka
zimna jak sztylet i słodka jak krew
świeże mięso, świeża krew
kwiaty w wodzie-a ja jestem tylko córą wszechświata
szukam tylko potęgi ojca


mówisz że to czarna magia, godna wiedźmy
to kobieca potęga, a ty mój prosty kochanku nigdy jej nie doceniasz
a to ona cię potępi i zgnębi


zostawiłeś mnie złamaną, oplutą i słabą z nadzieją że umrę
ja żyję

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz