poniedziałek, 20 lipca 2009

sympathy for the devil


uświęciłam własne ciało, uświęciłam własną zgubę, własne przekleństwo i własne zbawienie
jestem czymś na pograniczu boga i diabła
uświęciłam swoje ciało, pokryłam je miliardem blizn
każda eksplozja uczuć wypływa przez usta, wiszę nad białą, spokojną dumą
nie dotyczy mnie nic, co kiedyś stanowiło mnie
jestem obojętnym, zimnym trupem, piękną kreacją własnej wyobraźni
bytem nierealnym, zbiorową halucynacją
bawi mnie twoje pragnienie, pożądanie, nadzieja, plany i obietnice
nie dotyczy mnie już nic, zatapiam się w słodkim głosie, ulatuję tam gdzie nikt nigdy nie dotrze już, gdzie widać tylko ślady zębów i pazurów wilkołaka
zniknęły lasy i niekończące się niebo
nie ma już milionów gwiazd, nie ma intymnej galaktyki
nie unoszę się już w pyle naszych słów
to wszystko skupiło się we mnie
gigantyczne skrzydła zwinęłam dookoła poszatkowanego ciała
każdą komórką siebie wrzeszczę stare słowa, które teraz są ciche, bezdźwięczne
pożeram gigantyczne ilości koszmarów, nie sypiam wcale
obserwuję powolną regenerację przerażającego potwora, nieludzkiej kreatury
coś co zostało zabite zostało wskrzeszone
ciche, warczące w bólu i nienawiści, vendetta serca
pulsuje, wibruje, oblizuje kły
przyprawia o zawroty głowy, otępia, opęta, zabija, wypluwa i rozszarpuje
sen spokojny jak u dziecka, łagodny uśmiech i delikatne, miękkie ciało
zabójca doskonały
kocham diabła, demona w ludzkim ciele, wilkołaka, zabójcę
ja, morderczyni

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz