poniedziałek, 22 czerwca 2009

black balloon

kobieta fatalna zagłada i chaos, wzór i chorobliwe szaleństwo
masz niebiańskie oczy z tysiącem światełek
nie martw się o mnie, ja piszę swoją część
do zobaczenia
głębiej głębiej aż zobaczę krew i mięso, cieńkie pulsujące żyłki i siniaki na ciepłej skórze
nacisnę jeszcze, lubię gdy wgryzasz się w moje chude ramiona
moje małe tornado, huragan
gdzie twoja cząstka, rozpadło się na dwie części
nikt ci nie powiedział maleńka że to nie ma sensu, ale to wpisane było w pakiecie
bilet w jedną stronę uczuć i kompletne wypłukanie się z jakiegokolwiek pojęcia sensu
ostatni dzień magii
gdzie byłeś, ja już skaczę dookoła
muzyka unosi moje dłonie wygina plecy porusza moimi biodrami
idealna harmonia niewidzialne miliardy dłoni które wypływają z waszych głów
twoje dłonie grają jego muzykę jego twoją
patrzę w lustrze na kompletnie obcą twarz
jedyna co pamiętam to oczy
mógłbyś to zatrzymać, ale ja nie chcę marnować twojego czasu
chaos i powoli niebo z granatu przechodzące w paletę najdelikatniejszych kolorów
błękit pomarańcz róż złoto srebro czerwień i fiolet
błękitny dym zlepia się z gasnącymi gwiazdami
po jednej stronie widzę noc po drugiej poranek
przywykłam do szaleństwa, stało się mym obowiązkiem
i oto jesteś

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz