jestem już zmęczona, senna i złamanarozwiń skrzydła na tle skruszonego nieba i potnij pióra o korony dumnych drzew
martwi ludzie, na zawsze niemi i ślepi
pulsują miliardy neuronów i skóra piecze od zimna
może powinnam umrzeć, położyć się nago na ziemi i umrzeć, wtulić w ciepłą ziemię
stać się częścią całości
niebo płonie, płona gwiazdy i ktoś wrzeszczy w agonii
moja skóra jest srebrna, chorobliwie odbijająca światło
jestem twoim bogiem, mesjaszem, jestem zbawieniem i obietnicą
niekończące się kłamstwa, obiecaj że nigdy mi nie zaufasz
-ja chcę żeby było nam łatwiej, nie musisz widzieć pleśni porastającej serca milionów ludzi
nazywasz mnie mesjaszem, jestem bogiem
krzyczysz że jestem kłamcą
upewnij się że spaliłeś wszystko
jestem obłąkanym tańcem, szaleńcem i wiatrem
jesteś muzyką ja obrazem
wizualizuję twoje nuty ruchem dłoni wygięciem kręgosłupa obrotami i miękką falą bioder
jestem demonem, sumą strachu i podziwu
mam ślepe oczy i nie czujące ciało
będę do końca nocy tańczyć
będę tańczyć na tle poranka
będę obrażać słońce sobą
będę pięknem widocznym tylko dla Ciebie
wszystko jest iluzją
nic nie jest przecież prawdziwe
nic poza Tobą

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz