odpocznij przy ogniu zajrzyj w płomienie(tak głęboko aż spali źrenice)
muszę być umysłem gdzieś daleko jak najdalej od tego
(jestem zaskoczona i świadoma oczu nade mną)
ta cała brzydota martwota jest dookoła
wyobraź sobie że spotkałeś kobietę w centrum nocy i była podobna księżycom i gwiazdom
wyobraź sobie jej spowolnione ruchy i leniwy uśmiech
wyobraź sobie jej nagie ciało i wyobraź sobie to zimno jakie było dookoła gdy patrzyłeś na nią
miliard tonów szeptu i cicha śmierć jednodniowych motyli
(przypomnij sobie jej słowa)
wiesz że musisz uświęcić własne ślepe oczy
(przypomnij sobie jej zapach)
zaofiaruj własne serce pani nocy
(przypomnij sobie jej oczy)
nienawiść i niechęć i wściekłość i pragnienie
ona nie zostawia śladów na śniegu
śmiertelny człowiek i nieśmiertelna potępiona zakochana
mam błękitną krew i zatrute serce
miłość i przywiązanie i podziw i pragnienie
poprowadzę tymi drogami którymi podąża tylko bóg
ukażę świat jaki należy tylko dla władców
spłonę w imię serc kochanków
spłonę w imię piękna
spłonę w imię wolności
spłonę w imię nas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz