szaleństwo i głową w dół, na złamanie karkubezczelnie, chorobliwie, szaleńczo, opętańczo,
bez litości i zbawienia, bez miłości, przebaczenia
i jeszcze raz
czerwony płyn i miliardy gwiazd pod którymi się upadlamy
(mówisz, czujesz, jest okej, ale nie podniesiesz głowy)
magiczny dym objawiający nowe galaktyki i krew bogów o smaku żurawiny
linia obojczyków i obolałe biodra, szyja upiększona plamkami w kolorze fioletu, burgundu i królewskiej purpury
chorobliwe układy i coś co wymyka się definicjom
mimo to z rozkoszą topimy się w tym codziennie
biała skóra i skóra koloru orzecha
deser w postaci siniaków, czajenia się i nagłego ataku
raz na górze raz na dole, unieruchomione nadgarstki i jasnoczerwone ślady rozkoszy na rękach, szyi i dowód na policzku
mam ochotę nacisnąć, jeszcze raz podrapać
nasze przepychanki i potyczki słowne, ot tak, żeby nie było nudno
a wszyscy cuchną przerażeniem i zdziwieniem, wiem że to wyczuwasz wilku
biały wilk
biała nimfa
gdyby niebo miało głos śpiewałoby bajkę
kiedyś kochanków rozdzielono
ją wyniesiono na nieboskłony
jego w ciemne, ciche lasy wrzucono
miliardy lat w sercach ich czuć było tęsknotę
ona zastygła, wiecznym srebrnym smutkiem pokryta
wierna ziemi gdzie jej kochanka ukryto
wierna i zakochana obserwowała
on tysiące kroków między drzewa posiał, wzywając ją i klnąc
co noc wychodząc za dnia twarz odwracał od słońca,
ona co noc wisiała nad jego lasem, wschodziła i cieszyła oczy widokiem
piękna, srebrna, smutna i delikatna
on co noc śpiewał jej o miłości, ciepłym ciałem okrywając
wilk i księżyc
ona i on
do dziś ona spaceruje, śpiewu słuchając
swoich dzieci, co noc biegających szczęśliwie w jej blasku
a ojciec dumny, spokojny i wielki
zgnił już w leśnej murawie
la la la
byłam kiepska od zawsze w opowieściach miłosnych pewnie ze względu na czarną dziurę zamiast serca
pulsującą martwym rytmem, zamrożoną na krawędziach rany
ja nie płaczę, ja pluję w twarz
kolejny kieliszek kolejny papieros kolejny siniak i kolejne pręgi
dobrze nam tak, szaleńcom i ludziom chorym na nieludzkość

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz