
ogarnia mnie lód i chora satysfakcja wypełniająca moje usta jadowitym śmiechem, napędzająca do ciągłego ruchu
pamiętaj o swoich obietnicach, ja nadejdę, lodowata i bezlitosna
kryształy wbite w źrenice i w palce
uwierz mi w to co mówię, to będzie lepsze; nie bój się
krzywa bioder i talii, wzniesienia piersi i linia obojczyków
słyszysz moje słowa
la la lie
wszystko co kiedyś obiecałeś
wszystko co kiedyś powiedziałeś
wszystko co chciałeś zrobić
może faktycznie powinniśmy spalić dom i walczyć raz jeszcze raz
wieczne pojedynki
nie umiesz zostać tutaj,
razem ze mną,
wszystkie nasze obietnice
wszystkie nasze słowa
wszystkie nasze gesty
wszystkie nasze wspomnienia
palimy wszystko co było
powitaj lód i dumę obojętność i wyrafinowane do bólu bezlitosne i okrutne stworzenie
hybryda zabita i wskrzeszona rozwścieczona i ukąszona
tygrys jest najgroźniejszy gdy umiera
ja gdy odradzam się na nowo płonąc, z cichym pomrukiem
przypomnij sobie wszystko
zbaw się, mój oddech czujesz na karku
spłoniemy razem, przytulę Cię z całą miłością i nienawiścią
spalę, a sama spłonę z tęsknoty

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz