
ciche wybuchy eksplozje i uniesienie dłoni modlitwy płacz i szaleństwo, rozpacz
a to wszystko w absolutnej ciszy
obojętność i zimno, agresja i spokój, bezlitosne oczy i sztywne ciało
mord i przerażenie
a to wszystko w absolutnej ciszy dla kogoś, kto nigdy nie istniał
kamikaze i święty, nigdy nie cichnący wiatr,
święty rozbój i honor zaślepiający serce
a to wszystko w absolutnej ciszy
stałam się znieczuloną, zamykam w twardej skorupie, zamykam program i myślcie, że furtek w nim nie ma
jestem własnym stworzycielem i kreacjonistą swojego systemu; kompletuje pliki i ustawiam ścieżki zdrowia
nie wzruszy mnie obelga wykluczająca z rodzaju ludzkiego, nie wzruszy mnie zazdrosne kłamstwo, zazdrosne fakty i zraniona czyjaś duma która wgryzając mi się we włosy, szarpie i stara zatrzymać;
nauczyłam się upadać na kolana tylko po to, by się was pozbyć
kiedyś dbałam o wielkie galaktyki teraz dbam tylko o jedną istotę
tylko w imię jednego mój spokój, zimno i opanowanie zamienia się w śmiercionośną furię, niszczącą, niekontrolowaną i głośną
jestem prywatnym armagedonem każdego, kto ośmieli się tknąć to, co jest dla mnie najważniejsze
umiem zabić i z krwią na ustach spokojną wrócić

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz