wtorek, 10 marca 2009

nimfy i wilkołaki na wolności

pomiędzy pierwszymi i ostatnimi absolutnie nie ma żadnego podziału nie ma pomiędzy nie ma nic
albo żyjesz albo umarłeś wygrałeś lub przegrałeś a ja lubię przebieranki w ludzkie wyobraźnie
lubię patrzeć, jak usilnie starają się zabić wszystkich dookoła
masowa schizofrenia, a obok jednostka; ja, bez imienia, bez czystego nieskalanego serca, jedna z wielu nieprzyznająca się do imienia publicznie
wypowiada się je cicho, sama słyszę własny niekontrolowany szept przerażony
nie wymagam poświęcania się za moje grzechy ani nie chcę sypiać pośród aniołów
nie wymagam zwrotu imienia; tak jak godności i dumy nie zabierze mi go nikt
lubię przeinaczać swoje ciało plastyczną chmurną masę skłębionej mnie; pulsującej rozedrganej mlecznej zlodowaciałej lawy
szczegóły a już inny człowiek, to takie zabawne
lubię obroty i zwroty spirale i niuanse niedopowiedzenia abstrakcję surrealizm i absolut bezkarności we własnej głowie
gdzie nie ma czegoś takiego jak granice, nie pozwolę sobie ich poznać; wtedy zaczną istnieć wtedy sama sobie zbuduję klatkę, z której nie ma nawet widoku na ludzi czy niebo
moje imię i na zawsze w czaszce wyryte drugie
w połączeniu układające się w dwa sierpy księżycowe

1 komentarz:

  1. ocześc
    wiem ze sie powtarzam, ale lubie strasznie czytać to ci piszesz, i ciagle zastanawia mnie skad bierzesz pomysly na te wszystkie notki.. ja nawet jednego zdania nie potrafie skleic ==

    OdpowiedzUsuń