czwartek, 12 marca 2009

lindallén


uwierz że nadchodzę że jestem że owijam się miękko dookoła, zagarniam przestrzeń i zajmuję centrum źrenic
typ kobiety niepokornej, upartej, wrednej i skrajnej w zachowaniu, nie zawsze poprawnym
ale jeszcze nikt nie powiedział, że nie jestem kobiecą,
mogę złamać obcas, mogę klnąć na potęgę z tegoż powodu, palić jak smok, pić więcej niż wielu innych mężczyzn;
ale to nieistotne, to tylko twarda skorupka
łysa głowa, brązowe oczy-zaprzeczenie Twojego kanonu, nie ukrywam, Twoje długie czerwony włosy były czymś z czym moje ciekawskie oczy jeszcze się nie zetknęły
to zabawne, że nawet skacowana, rozwścieczona, a jeszcze lepiej- przebudzona, zła i nie umalowana, dla Ciebie jestem najpiękniejsza
ja zaś wiem, że urodzę wilka, dzikie w naturze nieposkromione stworzenie, ucieleśnienie dzikości majestatu dumy i spokoju
chciałabym do lasu, nocą, chodź do lasu nocą
to zabawne, jak wiele poukładało się w ciągu 168 dni
gdy widzę tę liczbę widzę jak mało minęło, a w mojej pamięci lata, wieki, miliony lat
obracam się w bardzo dziwnej materii załamanego czasu i skruszonej przestrzeni
mam tak zimne, obolałe ciało, tak wykończonymi są moje sny
a jednak nareszcie jestem spokojną, znów jestem

1 komentarz: